Kontratypy (czyli okoliczności wyłączające bezprawność czynu) to temat bardzo rozległy w polskim prawie. Jednym z wielu i najczęściej spotykanym kontratypem jest zgoda pokrzywdzonego. Czy jednak zawsze, poprawnie udzielona zgoda wyłączy odpowiedzialność karną?
Problematyka związków sadomasochistycznych stanowi wysoce kontrowersyjny temat. Jednym z podstawowych praw i wolności obywatela jest prawo do prywatności, czyli jest to „prawo do bycia i pozostawania w spokoju.”
[1] Artykuł 8 Konwencji o ochronie Praw Człowieka i Obywatela stanowi, że abyśmy mogli korzystać z prywatności państwo musi na nas nakładać wiele ograniczeń. Granice te wyznaczane są przez prawo innych ludzi do wolności. Zgodnie z tym artykułem państwo może ingerować w naszą prywatność, gdy wystąpią łącznie trzy przesłanki, mianowicie:
1) ingerencja musi mieć umocowanie w ustawie,
2) dopuszczalna jest w celu ochrony innych dóbr,
3) musi być ona w demokratycznym państwie konieczna ze względu na ochronę tych dóbr.
Ograniczenia te nie powinny jednak naruszać istoty wolności i praw. Konwencja nie uściśla sztywnych granic prawa do prywatności, jednak Trybunał Konstytucyjny w swym orzeczeniu stwierdza, że prawo do prywatności nie może mieć charakteru absolutnego i może podlegać ograniczeniom. Ograniczenia te musza być jednak zgodne z założeniami konstytucji i z ustawami szczególnymi, a stopień ograniczenia musi pozostać w odpowiedniej proporcji do rangi interesu, któremu ograniczenie to ma służyć.
[2] Istnieją zatem pewne obszary, gdzie ingerencja państwa jest konieczna, ale zarazem ingerencja ta jest dopuszczalna jedynie w interesie obywateli. Powstaje zatem pytanie: czy sadomasochiści, którzy używają w stosunku do siebie przemocy, (świadomie, dobrowolnie i prywatnie), mogą bezkarnie, zadawać sobie nawzajem każdą, nawet najbardziej wyszukaną torturę?
[3]
Wychodząc od rzymskiej paremii:
Volenti non fit iniura, (chcącemu nie dzieje się krzywda), należy przyjąć że zgoda pokrzywdzonego, spełniająca wszystkie prawem przewidziane warunki, wyłącza bezprawność czynu. Każda jednostka, rozpatrujemy tu tylko podmioty które mogą samodzielnie, dobrowolnie i w pełni świadomie wyrazić zgodę, ma prawo dysponować swoimi dobrami w pełnym zakresie, o ile nie narusza swym działaniem dóbr innych obywateli. Praktyki sadomasochistyczne, w zależności od konkretnych zachowań i ich skutków, mogą naruszać wiele dóbr osób w nich uczestniczących, a tym samym mogą wypełniać znamiona wielu czynów zabronionych, wśród najbardziej typowych należy wskazać: uszkodzenie ciała (art. 157 k.k).
[4] Kolejnym czynem zabronionym będzie naruszenie nietykalności cielesnej (art. 217 k.k.), które może się przejawiać jako naruszenie integralności osobistej, lub może być zwrócone przeciwko godności ludzkiej,
[5] oraz umyślne narażenie zdrowia lub życia na niebezpieczeństwo ( art. 160 k.k.).
Sadyzm i masochizm są zaliczane, podobnie jak homoseksualizm do grupy dewiacji seksualnych. W większości przypadków polega na łączeniu się w pary partnerów o odmiennej osobowości, gdzie jeden ma skłonności sadystyczne, a drugi masochistyczne, związki takie mogą być bardzo trwałe i wysoce satysfakcjonujące.
[6] W przypadku dewiacyjnych zachowań seksualnych, uznaje się że przeżycie rozkoszy erotycznych posiada większą wartość, niż nietykalność i integralność cielesna. Tym samym zgodnie z zasadą, że wartość większa wypiera wartość mniejszą, należy uznać, że zgoda pokrzywdzonego wyłącza odpowiedzialność karną.
[7] Praktyki sadomasochistyczne, podobnie jak inne czyny skierowane przeciwko integralności cielesnej, spotykają się często z krytyką społeczeństwa, zwłaszcza w państwach katolickich, głównie ze względu na niezrozumiałą dla wielu ludzi formę ekspresji uczuć i emocji pomiędzy partnerami stosującymi takie praktyki.
[8] Jednak bez względu na ocenę etyczno-społeczną niekonwencjonalnych sposobów osiągania satysfakcji seksualnej, wolność seksualna nawet ta najbardziej ekstremalna, powinna być postrzegana jako element intymności. Karalność praktyk sadomasochistycznych jest nie zgodna z poglądem, że każdy może dostarczać sobie rozkoszy seksualnej w sposób preferowany przez siebie, jeśli nie narusza to praw innych osób i nikt nie powinien ingerować w te zachowania. Nawet zróżnicowany pogląd społeczeństwa na niektóre zachowania dewiacyjne, nie jest wystarczającą przesłanką do ograniczenia wolności osobistej grupy osób, stosującej praktyki sadomasochistyczne.
[9] Społeczeństwo i państwo nie powinno ingerować w zachowania dewiacyjne, nieważne jak dalece niemoralne by one nie były, pod warunkiem, że osoby zaangażowane w to działanie:
a) wiedzą co czynią,
b) zgadzają się na to dobrowolnie,
c) nikt, poza uczestniczącymi w danej aktywności nie zostaje przy tym poszkodowany.
[10]
Powstaje zatem problem ze ściganiem dobrowolnych praktyk sadomasochistycznych głównie ze względu na brak wniosku „pokrzywdzonego”, nie oznacza to jednak akceptacji państwa dla tego typu praktyk. Każde zachowanie człowieka powinno być zgodne z różnymi systemami wartości w tym również moralnymi, etycznymi i obyczajowymi. Prawo karne ustanawia bowiem jedynie minimalne standardy, które uzupełniane są przez te systemy wartości. Trudno uznać, że praktyki sadomasochistyczne w tych standardach się mieszczą. Coraz częściej pojawiają się poglądy, że dewiacje seksualne należy traktować jak chorobę i w konsekwencji raczej leczyć niż karać.
[11] Represja karna wydaje się w tym przypadku nieskuteczna, ponieważ ani nie spełni ona celu resocjalizacyjnego, (często bowiem osoby stosujące praktyki sadomasochistyczne nie wiedzą nawet, że popełniają przestępstwo), ani tym bardziej nie doprowadzi do zmiany preferencji seksualnych skazanych. Państwo powinno chronić wolność człowieka, w tym również wolność seksualną, a ochrona ta powinna być ukierunkowana tylko na rzeczywiste zamachy przeciwko tej wolności, (o czym w przypadku dobrowolnych praktyk sadomasochistycznych nie można mówić), w przeciwnym razie, zamiast chronić wolność człowieka będzie ją ograniczać.
[12] Problem moralności należy rozpatrywać indywidualnie, w otwartym społeczeństwie każdy ma bowiem prawo postępowania zgodnie ze swoją własną moralnością, o ile nie narusza swym zachowaniem prawa do prywatności innych ludzi.
[13] Tym samym jeżeli agresywność seksualna spotyka się z aprobatą partnerów, trudno mówić o społecznej szkodliwości takiego zachowania, nie powinno więc być ono uznawane za kryminalnie bezprawne.
[14]
mgr Karolina Młynarczyk-Puławska
Wrzesień 2008
Przypisy:
[1] Z. Mielnik, Prawo do prywatności, Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Społeczny 1996, nr.2, s.30
[2] Orzeczenie TK z 24 czerwca 1997r., K21/96, OTK 1997, nr 2, poz. 23
[3] M. A. Nowicki, Europejski Trybunał Praw Człowieka. Przegląd orzecznictwa, Pal. 1996, nr 1,2 s. 122
[4] Ustawa kodeks karny z dn. 6 czerwca 1997r. (Dz.U.Nr 88, poz.553 z późn.zm.)
[5] O.Górniok, Kodeks Karny, Komentarz T. III Gdańska 1999r. s. 924-926,
[6] L. Starowicz, Seksuologia sądowa, Warszawa 1988, s.41 in.
[7] J. Bafia. Polskie prawo karne, Warszawa 1989, s.195
[8] R. A. Tokarczyk, Prawa narodzin, życia i śmierci, Kraków 1997, s. 101-102
[9] M. Filar, Przestępstwo seksualne w nowym kodeksie karnym Toruń 1985, s. 19
[10] L. Falandysz, Pokrzywdzony w prawie karnym i wiktymologii, Warszawa 1998, s. 68
[11] U. Świętochowska, Patologie cywilizacji współczesnej, Toruń 1998, s. 101-102
[12] M. Sukront, Wolność jako rodzajowy przedmiot ochrony z rozdziału XXIII kodeksu karnego, Nowe Prawo 1990 nr 7-9, s. 93 i in.
[13] J. Jabłońska- Bonca, Prawo w kręgu mitów, Gdańsk 1995, s. 102
[14] T. Hanausek, J. Leszczyński, Kryminologiczne i kryminalistyczne problemy zabójstw z lubieżności, Warszawa 1995, s. 14-28